Chciałabym tak wyjść. Pieprznąć drzwiami i wyjść. Zostawić w diabły te wszystkie gary, mieć je w głębokim poważaniu. Z uśmiechem na twarzy spacerować nie myśląc o tym syfie.
Alee nieee...
Ja to wszystko na błysk posprzątam, a co się na gadam przy tym to moje. A może by tak ktoś za mnie pranie powiesił, podłogę zmył, poprasował. Ba! Pozamiatał, poodkurzał chociażby, czy coś. Nie ma cudów, krasnoludki nie przyjdą ochoczo, samo się nie zrobi.
4 komentarze:
Tylko dzieciom SAMO się wszystko robi.... Mamo, bo to samo się rozlało, samo rozsypało i samo urwało... Nam matkom SAMO nie przysługuje. Pozdrawiam i życzę choć 1 krasnala do pomocy :-)
Kochana! Ja dzisiaj też klęłam, że hej ho, bo nazbierało mi się brudu jak nigdy przez cały tydzień. Ale dałam radę - sprzątanie zajęło mi jakieś 5 godzin, ale teraz siedzę w pełni usatysfakcjonowana i za moment zacznę pracować nad sobą. Paznokcie, włosy i te sprawy:-) I proszę mi się nie denerwować - w Twoim stanie, to zabronione!
Prześlij komentarz