piątek, 14 listopada 2014

40.

Chciałabym tak wyjść. Pieprznąć drzwiami i  wyjść. Zostawić w diabły te wszystkie gary, mieć je w głębokim poważaniu. Z uśmiechem na twarzy spacerować nie myśląc o tym syfie. 

Alee nieee...

Ja to wszystko na błysk posprzątam, a co się na gadam przy tym to moje. A może by tak ktoś za mnie pranie powiesił, podłogę zmył, poprasował. Ba! Pozamiatał, poodkurzał chociażby, czy coś. Nie ma cudów, krasnoludki nie przyjdą ochoczo, samo się nie zrobi.


4 komentarze:

Amisha pisze...

Tylko dzieciom SAMO się wszystko robi.... Mamo, bo to samo się rozlało, samo rozsypało i samo urwało... Nam matkom SAMO nie przysługuje. Pozdrawiam i życzę choć 1 krasnala do pomocy :-)

Amisha pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Kochana! Ja dzisiaj też klęłam, że hej ho, bo nazbierało mi się brudu jak nigdy przez cały tydzień. Ale dałam radę - sprzątanie zajęło mi jakieś 5 godzin, ale teraz siedzę w pełni usatysfakcjonowana i za moment zacznę pracować nad sobą. Paznokcie, włosy i te sprawy:-) I proszę mi się nie denerwować - w Twoim stanie, to zabronione!