piątek, 2 stycznia 2015

56.

Postanowiłam nie postanawiać. Marzy mi się bardzo spontaniczny rok -  co by sobie nie wyrzucać, że plany poszły w błoto, że człowiek słaby itp.itd. Jest to jakiś sposób, a ja jestem przypadkiem trudnym, który tym brakiem obiecanek - cacanek, jest bardzo mocno zmotywowany do działania. Paradoks taki i nic nie trzeba odhaczać, zaznaczać, zakreślaczy kupować. Roboty mniej a w głowie spokój, bo nic tam w okolicach potylicy nie brzęczy i nie sygnalizuje. W swoim czasie wszystko, a jak mi deadline nie będzie nad głową wisiał, to się może raz w życiu nie załamię.

Bo ostatnio załamuje się często, z rozmaitych powodów. Najbardziej dotkliwe były rozważania na temat ludzkiej dwulicowości i bezczelności, ale cóż. Nie do mnie reklamacje, gdyż Bogiem nie jestem. Stwierdziłam, że karma musi powracać, a jak powróci to jak te zakłamane dupy skopie to będzie finita la komedyja. Ja się z resztą nie mogę denerwować, błogosławiony stan mam i w ogóle.

I spać nie mogę, Sen znowu się obraził. Motywacja taka aby w nocy porody oglądać i spojrzeć w te wielkie Strachu oczy. 


5 komentarzy:

volver pisze...

ja zapomniałam postanowić... ale może nie jest jeszcze za późno...

zapałka pisze...

Ja rowniez z tych niepostanawiajacych, ale nie z powodu i tak silnej woli, ale raczej dlatego, ze słaba jestem i z gory wiem, ze kazda obietnica noworoczna skończy sie fiaskiem.

mała czarna pisze...

A ja w tym roku na przekór wszystkiemu i wszystkim mam plany :P tfu, postanowienia :D ciekawe czy uda mi się zrealizować choć jedno :) zawsze byłam taka anty nastawiona, a w tym roku wojuję :)
Ja w ciąży nałogowo w nocy oglądała porody :P
aaa i w przyrodzie musi być równowaga, więc wróci wróci z pewnością...się nawet nie spodzieją kiedy...
Ściskam :*

mała czarna pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
mała czarna pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.