wtorek, 3 lutego 2015

58.

Moja kawa chyba wystygła. Ogrzewam ją co dzień słowami, emocjami, obrazami. Uwielbiam odwiedzać znajome kąty, cieszyć się obecnością w przestrzeni. Zaś chwilowo boleśnie odczuwam przegrzanie procesora oraz coraz liczniejsze dysfunkcje mojego mózgu, które za pewne związane są z nieuchronnym.

Wiję gniazdo, proszę Państwa. Właściwie wszystko już gotowe, także może być to i lada dzień. Skończyłam trzydziesty piąty tydzień i rozpoczynam dziewiąty miesiąc, a radość miesza się ze strachem. Przed bólem. Cholerny ból. Kurwa.

Tak więc póki co czytam a pisanie, choć lubię bardzo... Po prostu chyba jestem zbyt leniwa i z przykrością muszę porównać się do mojego kota, który słynie z pasożytniczego trybu życia. Jeść, spać. Spać, jeść. Podaj. Daj. Głodna. Śpiąca. Bardzo...


6 komentarzy:

Unknown pisze...

no to czekam na dobre wiadomości i czekam razem z Tobą ;-)

zapałka pisze...

Taaaa, bol tez napełnia mnie strachem, tym bardziej, ze wiem juz jak to jest ;)
Trzymam za Ciebie kciuki :)

Sarahh pisze...

Może nie będzie aż tak źle :-)

mała czarna pisze...

No ból jest kurewski, ale szybko o nim zapomnisz! Położą Ci Kruszynkę na piersi i będzie jak ręką odjął!
Tylko się nie denerwuj, oddychaj i rób to co Ci każą! Pomyśl, że każdy ból zbliża Cię do pojawienia się na świecie Maluszka! :)
Wiem, wiem łatwo się mówi, ale zobaczysz nie będzie tak źle :)
Poza tym podobno za drugim razem jest o niebo lepiej :)
Ściskam Cię mocno!
Powodzenia! :***

elficy blog pisze...

Kochana mocno trzymam kciuki żeby szybko poszło :) dwa razy rodziłam i przeżyłam także trzymaj się tam! Myślę o Tobie :) uściski

volver pisze...

i co i co?? jeszcze za wcześnie pewnie...