środa, 22 sierpnia 2018

73.

Bałagan mam. Wszędzie. Nie umiem pokonać samej siebie.
Siła ustępuje słabości.

Jeszcze wczoraj pławiłam się w wewnętrznym dobrobycie, który, jak to zwykle bywa, okazał się iluzoryczny.
Głowę mam zbyt ciężką, mimo, iż nie dźwiga korony. Spadła lata temu, podczas gdy witałam się z Pokorą. Tylko Wiatr, niezmiennie, przeplata moje (za krótkie wciąż) włosy, niczym losy w wyszukanym serialu telewizji peel. Być może jest na odwrót.
Poniekąd.

***

Czerpię radość z mikroskopijnych sukcesów. Kocham je i tęsknię, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Widzę barwy, przepiękne, często nakrapiane brokatem. Mienią się w słońcu.
Nawet najciemniejsze fiolety.

Brak komentarzy: