piątek, 21 września 2018

86.


Godzina za godziną gubię roztańczone klepsydry. Wszystkie się spieszą; w pogoni za celem łamią obcasy i nie zwracają uwagi na światło. Zapędzone. Zupełnie nie potrzebne, gdyż zaślepione tracą każde ziarenko, które powinno znajdować się wewnątrz. Poniekąd.

Gubię je, wypadają mi z bezdennych kieszeni, momentalnie roztrzaskują się o chłodny bruk. Uśmiercone rozpływają się w przestrzeni skonstruowanej przez Czas.

Jeden do zera.
Dla mnie.

2 komentarze:

Sarahh pisze...

żyjesz?

Pani eM. pisze...

Okazuje się, Że jeszcze jednak tak;)