sobota, 18 kwietnia 2020

#zostanwdomu

Od kiedy świat stanął na głowie, a nakaz izolacji, czyli "siedzenia w domu na dupie" aka #zostawdomu, zaczęłam dostrzegać zupełnie inne odcienie, dobrze znanych mi barw.  Idąc z duchem czasu, nie odnajduję na nie innego określenia, niż "lubię to". 

Klik.

Tak mi tylko monetami szkoda, że musi coś pierdolnąć, abyśmy zaczęli doceniać te wszystkie drobiazgi. Cząsteczki, bez których nie powstał by ten przedziwny lunapark, zwany potocznie życiem.

Kawa na mieście, spacer, praca. To wszystko, co składa się na otaczającą nas rzeczywistość.

Rzeczywistość, zostanie rzeczywistością,
nawet wtedy kiedy na maxa
przestaniesz w Nią wierzyć.

Przypomniałam sobie, jak dobrze umiem gotować (o wypiekach nie wspomnę) i dowiedziałam się, jak niedobrze, po niemal czterech tygodniach noszenia dresów, próbować wcisnąć dupę w jeansy. 
Twórca jeansów to sadysta był, na pewno. 

Analizuję promienie słońca, przechodzą przez mój umysł, rozszczepiam je jak pryzmat.
Jestem bliska szaleństwa.



Brak komentarzy: