środa, 12 czerwca 2013

Drugi.

Pierwsza myśl, którą zrodził mój umysł zaraz po przebudzeniu, dotyczyła kawy. Niektórzy zgodnie twierdzą, że powinnam mieć z tego powodu wyrzuty sumienia. Może w chwili, gdy moje ciało jeszcze walczy o kolejne "tylko pięć minut", a mózg przerzuca z jednej strony na drugą wszelkie wizje, oddzielając senne mary od rzeczywistości, powinnam mieć na uwadze rodzinę oraz sprawy bardziej przyziemne lecz ważne. Jak to się dzieje, że ta pierwsza, błaha myśl jest tak upierdliwa, nie daje spokoju i jest na tyle absorbująca, iż cały senny świat, który mam w zasięgu wzroku, schodzi na drugi plan? Dopóki nie spełnię swojej zachcianki. Niezwłocznie, czyli bez zbędnej zwłoki.  

Później, gdy umilkną już kroki na klatce schodowej, a z mieszkania nareszcie ulotnią się dźwięki rozmaitego pochodzenia, otaczam się ciszą. O tak, ona potrafi przytłoczyć. Ba! Opanowała przytłaczanie do perfekcji i uwielbia ten sport. Więc towarzyszy mi tak przez cały poranek, nieustannie eksponując swój ciężar, dopóki znienawidzony dźwięk telefonu komórkowego nie przerwie jej destrukcyjnej działalności. Swoją drogą jak to jest, że bez telefonu jak bez ręki, a gdy dzwoni to dopada mnie stan głębokiego wkurwienia, którego nie potrafię ogarnąć?

Jak to jest, że nie da się od środka, od trzech czwartych czy siedmiu ósmych? Tylko zaraz trzeba od nowa, od zera.
Pustkę wypełniając.


Brak komentarzy: