Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się, że dokładnie w momencie, w którym łapiesz za klamkę, Strach zaciska swoje długie, białe palce na szyi i opowiada o wszystkich katastrofach świata dziejących się sekunda po sekundzie? Rozmaitość lokalizacji oraz sposobu przerasta wyobrażenie, a jak ktoś mądry kiedyś powiedział
"Bóg karze ludzi za to, czego nie potrafią sobie wyobrazić".
Tak więc wyostrzasz umysł, widzisz wszystkie obrazy jak w kalejdoskopie. To znaczy - właśnie sobie wyobrażasz, ale to nie pomaga. Nie mogło pomóc i to jest najlepsze. Idealna definicja Strachu, wyrzucona z głębi górnej części opakowania jednym haustem.
Przecież życie jest takie piękne. Kolorowe i pachnące, szczególnie teraz - w okolicy tych świąt od pierników, prezentów i śpiewania. Patrzę na to, z wyższego piętra nieoznaczonej na żadnej mapie piramidy, uśmiechając się, kurwa, do siebie. Szczerze. Zasłaniając czterema palcami czerwień zachodzącego słońca, które nigdy nie przestanie mnie przerażać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz