...jak szybko wsiąkłam w klimat kurodomowienia tudzież kurodomowania. W momencie gdy dowiedziałam się o ciąży, trudno było mi sobie wyobrazić siebie znóww roli pogromczyni garów oraz zastawy stołowej. Szpilki stoją sobie grzecznie w szafie i czekają na lepsze czasy. Muszę jednak przyznać (nie)skromnie, iż taniec z mopem wychodzi mi nadzwyczaj zgrabnie.
O czym ja tu...
Generalnie muszę się oszczędzać. Wcześniejsze L4. Ciąża okazała się zagrożona a więc mam placek jak amen w pacierzu.
WRÓĆ!
Jestem plackiem, wybrzuszonym nieco. A to dopiero początek, więc niejednokrotnie zastanawiałam się jak to będzie. Nie ma mocnych na to, że wytrzymam w pozycji leżącej tyle... godzin. Dni. Miesięcy?!
Kobieta pracująca jestem. Żadnej pracy się nie boję!
Co jak co, ale są sprawy ważne i ważniejsze. Ostateczna Ostateczność stała się Wyższą Koniecznością. Do twarzy mi z tym słodkim lenistwem a i książki wpadają mi w ręce bardzo osobliwe i interesujące.
Pochłaniam więc (oprócz słodyczy) treści i słowa poniekąd z kontekstu wyrwane. W nogach kot, u kanapy pies. Maliny, jabłka, borówki amerykańskie...
Zapomniałam już jak w domu jest fajnie.
3 komentarze:
korzystaj ile możesz z takiego "nieróbstwa" ;-)
To najlepszy czas dla kobiety, więc leniuchuj ile możesz :-)
Ja przy kolejnej ciąży już nie będę taka chętna do pracowania jak przy pierwszej. Z miejsca rzucę L4, choćbym miała kisnąć z nudów w domu!!!
Dbaj o Was :)
Prześlij komentarz