środa, 20 sierpnia 2014

Niesamowite...

...jak szybko wsiąkłam w klimat kurodomowienia tudzież kurodomowania. W momencie gdy dowiedziałam się o ciąży, trudno było mi sobie wyobrazić siebie znóww roli pogromczyni garów oraz zastawy stołowej. Szpilki stoją sobie grzecznie w szafie i czekają na lepsze czasy. Muszę jednak przyznać (nie)skromnie, iż taniec z mopem wychodzi mi nadzwyczaj zgrabnie.

O czym ja tu...

Generalnie muszę się oszczędzać. Wcześniejsze L4. Ciąża okazała się zagrożona a więc mam placek jak amen w pacierzu.
WRÓĆ!
Jestem plackiem, wybrzuszonym nieco. A to dopiero początek, więc niejednokrotnie zastanawiałam się jak to będzie. Nie ma mocnych na to, że wytrzymam w pozycji leżącej tyle... godzin. Dni. Miesięcy?! 

Kobieta pracująca jestem. Żadnej pracy się nie boję!

Co jak co, ale są sprawy ważne i ważniejsze. Ostateczna Ostateczność stała się Wyższą Koniecznością. Do twarzy mi z tym słodkim lenistwem a i książki wpadają mi w ręce bardzo osobliwe i interesujące.
Pochłaniam więc (oprócz słodyczy) treści i słowa poniekąd z kontekstu wyrwane. W nogach kot, u kanapy pies. Maliny, jabłka, borówki amerykańskie...

Zapomniałam już jak w domu jest fajnie.

3 komentarze:

Unknown pisze...

korzystaj ile możesz z takiego "nieróbstwa" ;-)

Anonimowy pisze...

To najlepszy czas dla kobiety, więc leniuchuj ile możesz :-)

Ja przy kolejnej ciąży już nie będę taka chętna do pracowania jak przy pierwszej. Z miejsca rzucę L4, choćbym miała kisnąć z nudów w domu!!!

isa pisze...

Dbaj o Was :)