Złota polska chyba odchodzi. Szarość dominuje ale jakos specjalnie mi to nie przeszkadza. Kolorowy dywan przyjemnie szeleści pod stopami, powietrze pachnie już perfumami Zimy. W sercu pojawiły się nowe uczucia, które ciężko jest mi określić. Tęsknota, ciekawość, nuta niepewności? Zbyt dużo zmian za mną a wiem, że to nie koniec i chyba właśnie ta świadomość odrobinę mnie przeraża. Jendak czy nie jest tak, iż zawsze obawiamy się nowego, nieznanego?
Dostałam pozwolenie na picie jednej, slabej, mlecznej kawy dziennie. Niby banalne i przyziemne ale to troche jakbym dostała prezent. Czuję się rewelacyjie i delektuję się waniliowym capuccino jakby to było złoto w najczystrzej postaci.
Cieszę się czasem, który znowu mogę dać Pierworodnemu, mojemu mieszkaniu, Mężczyźnie, samej sobie. Znów rozmyślam nad "czymś swoim", aby nie musieć wracać na "łaski" pracodawcy. Może warto spróbować raz jeszcze?
2 komentarze:
Ty na razie o pracy nie myśl tylko sobie odpoczywaj ;-)
Mnie w ostatnim czasie coś od kawy odpycha. Za to mam porażającą ochotę na duże ilości herbaty z imbirem.
Prześlij komentarz