czwartek, 13 listopada 2014

38.

Wiele sobie ostatnio obiecałam. Bardziej cierpliwą być, Ogniska domowego strzec i przytulne gniazdko na zimę uwić. W głowie układam już choreografie z dekoracji, przeglądam inspirujące zdjęcia, zbieram przepisy na niebowgębie.

Dopiero gdy tańczę z mopem mało zgrabne tango, zaczynam zastanawiać się, czy przypadkiem nie wymagam od siebie zbyt wiele. Bo zamiast w końcu paść na kanapę i oddać się błogiemu lenistwu, robię sobie rozmaite wyrzuty, że słaba baba, że mogłoby być lepiej, że znowu klnę gdy zbieram kołtuny sierści po kątach. Bo posiadanie zwierząt moi drodzy to niestety więcej obowiązku niż przyjemności. I chociaż kocham tych pchlarzy cholernie, kolejną przysięgę złożyłam: nigdy więcej!Noł łej. Ja porządek lubię, ale mycie podłogi trzy razy dziennie trochę mnie przerasta. I ta karma rozsypana, i ślady kocich łap na blacie. 

Fuj,

A poza tym marzy mi się już pachnąca choinka, aromat pomarańczy i piernika. Taki klimat mam.

4 komentarze:

mała czarna pisze...

O Boziu...no jakbym o sobie czytała, serio! Czasem chcesz wyluzować, ale nijak to postanowienie czy założenie, ma się z rzeczywistością, która często ciosa nam kołki na głowie.
Ale drugiej strony co byśmy zrobiły gdyby tego wszystkiego nie było ;)
Całusy! :*

Sarahh pisze...

U mnie klimat podobny, w sensie okołoświąteczny - uwielbiam te wszystkie zimowe zapachy!
Gorzej z organizacją ;-(

Anonimowy pisze...

No nie wierzę! Marzymy o tym samym najwidoczniej, bo praktycznie słowo w słowo zamieściłam w swojej najnowszej notce. Każda pora roku ma swój klimat - a zima jest piękna. Oby była bardzo biała...

Boski pisze...

A ja bym tak bardzo chciał mieć kota, którego bym głaskał i czochrał i tulił i znowu głaskał...
no ale co zrobić, nie można mieć wszystkiego...