niedziela, 2 grudnia 2018

87.

Usiadłam na zbyt cienkiej gałęzi, która jakimś cudem postanowiła się nie poddawać.  Uznała widocznie, iż jednak nie jestem za ciężka. Jestem za daleko dla Strachu; w sam raz dla mroźnego Wiatru gladzącego mnie po szyi.

Bezustanna pewność, fundamentalna dla ponadczasowego tworu.
Świadomość przenikająca mnie bez chwili przerwy.

Nie Poniekąd.

1 komentarz:

volver pisze...

Ja słyszałam, że ból nie istnieje, ale czas? O ten istnieje z całą pewnością.