wtorek, 18 czerwca 2013

Czwarty.

Półmrok piękną ma barwę i bardzo imponuje mi swą nieśmiałą odwagą.  Chwytam go za ręce, trochę  zmuszając do szalonego tańca, na który chyba nie miał ochoty. Niedługo zniknie, ustąpi miejsca ciemności. Niech ma coś od życia, coś w prezencie. Szaleństwo, nie do końca kontrolowane.

Zmysły mnie opuszczają. Lubią robić sobie wakacje na małe Conieco. Tęsknię za nimi i czekam na pocztówkę, która nigdy nie dojdzie. Pod mój adres. Pomylony.

Może za bardzo się śpieszę?


2 komentarze:

Boski pisze...

A musisz się spieszyć??

Unknown pisze...

ja nigdy nie wiem o co chodzi, ehhhh