.. to moja wina. Wszelkie negatywy oraz zło całego świata. Mam taki talizman, magiczny. O godzinie tylko mi znanej szepczę niemo złowieszcze zaklęcia. Przeplatam wciąż te same słowa. Elastyczne, barwne. Wszystkie czarne lub czerwone. Ulepione z cukru. Wzięte wprost z mojej ciężkiej głowy.
A łeb to ja mam, Psze Państwa, nie od parady. To, co się kłębi w samym epicentrum stworzenia myśli rozmaitych, przeraża. Łojezu. Za prawdę powiadam. Wam. Sobie.
Bezustannie pragnę przestrzeni. Jest mi ona niezbędna.
1 komentarz:
jak chyba każdy
Prześlij komentarz