poniedziałek, 3 listopada 2014

33.

Tegorocznych świąt listopadowych szczerze się bałam. Obawiałam się swoich emocji, zdominowanych przez wspomnienia oraz głęboką gorycz. Zdarza mi się, gdzieś pośrodku rozgrzebanych obowiązków domowych, płakać. Nie chciałam tego. Pragnęłam zadumy i skupienia, chciałam odrzucić żal i spróbować się pogodzić. Zwyczajnie, po ludzku, marzyłam o spokoju, który przyszedł. Łez nie było, chociaż ból pozostał. Zawsze to jakiś postęp, kolejny krok na przód. Jestem za to wdzięczna.

Nie można wiecznie uciekać.  

2 komentarze:

Unknown pisze...

byle do przodu choć by małymi kroczkami

mała czarna pisze...

"Nie można wiecznie uciekać"
Prawda, czasami trzeba stawić czoła nawet największym przeciwnością...
Ponoć czas jest najlepszym lekarstwem...
Ściskam!