Niedzielne wieczory kojarzą mi się z winem. Tak bardzo odwykłam od tego, że mi czegoś nie wolno, że zamiast cieszyć się z tego na co zakazu (Bogu dzięki!) nie ma, rozpamiętuję to, czego czynić chwilowo nie mogę. Chwilowo - do odwołania. Z doświadczenia wiem, iż chwila ta będzie bardzo długa i głośna.
Mam wilczy apetyt na sen.
3 komentarze:
Śpij Kochana, sen to lek najlepszy na wszystko! :)
Ja mi w ciąży chciało się wina - szok! I zapalić papierosa. Kawy na szczęście nie musiałam sobie żałować :-)
Wino, tesknie za nim okropnie. I jeszcze serów pleśniowych mi sie strasznie chce! Ogolnie mam taka naturę, ze jak czegos nie moge to w sekundzie mi sie tego chce, w ciazy sie ta moja cecha bardzo uwidacznia ;)
Prześlij komentarz