Dryfuję po dobrze znanym mi bezkresie. Niczym kotwica, niezarzucona, na pięknym statku. Bajka, w której nie chcę brać udziału, a którą kocham, gdyż stała się moją ostatnią deską ratunku.
D. nie rzucił mi karteczki. Doskonale wie, że znam ich treść. Bez patrzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz