sobota, 25 sierpnia 2018

80.



Szpilki mam wygodne. Dobrze leżą. Płynę wśród tłumu, udaję, że nie widzę niczego.
Uśmiech jest na miejscu, niesforne pukle przyklejalą się do szminki. Ona nigdy nie wypłowieje.
Ignoruję szepty. Te z okolic potylicy.

Im bardziej próbuję zerwać więź, tym większe wyrządzam szkody.
Nie można wiecznie uciekać.
Od tego, kim się jest.



Brak komentarzy: